| Dragoni pod Monte Cassino i Ankoną |
|
|
|
Może to i sensacyjna informacja dla wszystkich, ale faktycznie tak było! Chociaż nasz pułk nigdy nie walczył na froncie włoskim to dzięki uprzejmości naszych towarzyszy broni z Sekcji Zmotoryzowanej Towarzystwa Byłych Żołnierzy i Przyjaciół 15 Pułku Ułanów Poznańskich, 23 maja w Gostyniu, Dragoni przeistoczyli się w „Piętnastaków”, biorąc udział w planie zdjęciowym kolejnej części produkcji „Ułanów generała Andersa”.realizowanych przez TVP 1. Zameldowaliśmy się w „bazie filmowej” już piątkowy wieczór gdzie po krótkiej naradzie i długich dyskusjach wraz z ułanami i spadochroniarzami (Stronę niemiecką zabezpieczali członkowie GRH 1 FJR) licząc na to, że przestanie padać udaliśmy się na spoczynek. Sobotni poranek przywitał nas pochmurną ale na szczęście wietrzną pogoda co spowodowało przegonienie chmur a co za tym idzie także opadów! Przecież pod Monte Cassino w tamtych pamiętnych majowych dniach 1944 roku nie padało! Po zapoznaniu się z ekipą filmową i naradzie z reżyserem rozpoczęliśmy przygotowania do pierwszej sceny. Okazało się, że właśnie ta pierwsza będzie zarazem jedną z największych i najbardziej czasochłonnych. Opis tej sceny można streścić w dwóch słowach: „Lawina ognia!”. Faktycznie pirotechnicy wykazali najwyższy kunszt pracy i przy zachowaniu maksymalnych środków bezpieczeństwa, ziemia wokół nas dosłownie furczała a wszyscy aktorzy wtuleni w Matkę Ziemię co ruszy byli przysypywani grubą warstwą wszelkich dobrodziejstw wyrzucanych podmuchem eksplozji wysoko w górę. Tak się zaczęło, kiedy już wszyscy oswoili się z zawołaniem: „Kamery poszły! Akcja!” i nieomal tradycyjnym „Kamery STOP!, bardzo dobrze, no to dubelek”, ani się obejrzeliśmy jak minął cały dzień. Po skręceniu kilkunastu większych lub mniejszych scen plan zdjęciowy dobiegł końca. Trudno w tych paru słowach opisać co robiliśmy. Wiemy natomiast, że z pewnością było to cenne doświadczenie i spokojnie możemy dorzucić kolejny kamyk do tego worka, co się nazywa warsztat rekonstruktora. Czy zdaliśmy ten nasz mały egzamin aktorski przed obiektywami kamer? Okaże się w czasie premiery tego filmu, która podobno już na jesień. Na koniec warto dodać, że świetna atmosfera na planie a przede wszystkim pierwszorzędni ludzie, z którymi przyszło nam współpracować, spowodowało, że już staje nam przed oczyma wyobraźni udział w produkcji o wdzięcznym a jakże miłym dla ucha tytule: "Dragoni Naprzód!" |
W naszej działalności uchwyciliśmy historie dwóch jednostek: poprzednika i następcy. Pierwsza z nich, to dywizjon rozpoznawczy 10. Brygady Kawalerii, pierwszej wielkiej polskiej jednostki zmotoryzowanej, słynnej Czarnej Brygady. Druga – jego emigracyjny spadkobierca, 10. Pułk Dragonów, owiany chwałą, odznaczony Orderem Wojennym Virtuti Militari, nowoczesny pododdział wojsk zmechanizowanych.